Mantelium

Bardzo serdecznie zachęcam do rozważenia sensu mojego pomysłu na mantelium, czyli pomysłu na serwetkę na dłoń, na którą byłby obowiązek przyjmowania komunii św. Mantelium osadziłam w pewnych formalnych ograniczeniach, które (wraz z pomysłem na mantelium) przedstawiłam w liście przesłanym Stolicy Apostolskiej, a w Polsce J. Eksc. Ks. Abpowi M. Jędraszewskiemu, mojemu Metropolicie, oraz J. Eksc. Ks. Abpowi S. Gądeckiemu, Przewodniczącemu KEP. Mam przekonanie, że listy poparcia dla tej koncepcji, którą przedstawiam na fotografii poniżej, pomogą w podjęciu na ten temat dobrej decyzji. Jeśli więc pomysł mój, żeby komunię św. przyjmować nie tylko na rękę, ale na dłoń okrytą takim mantelium, podoba się (Tobie/Pani/Panu/Księdzu/Siostrze), proszę o jego poparcie własną na ten temat korespondencją. Oczywiście listem poleconym.

mantelium (bawełniana serwetka na dłoń do przyjmowania Komunii św. na rękę)

13 kwietnia 2020 r., Poniedziałek Wielkanocny

W znaczeniu duchowym rozeznałam taką różnicę: komunia św. do ust rozwija duchowość dziecięctwa Bożego (otwieramy usta w oczekiwaniu na Pokarm, jak pisklęta w gniazdach) i uczy prawdy o głodzie Eucharystii; komunia św. na rękę rozwija duchowość modlitwy prośby w postawie żebraka miłości, bez grzechu ciężkiego (dusza w łasce uświęcającej żebrze o komunię św, czyli o duchowy pokarm), który prosi o duchową jałmużnę, co dla mnie osobiście jest mocno upokarzające mnie, ale może to być też upokarzające dla osób duchownych, jeśli w ten sposób udzielają komunii św. ('przecież nie chodzi mi o to, żeby Cię, duszo, upokorzyć, ale żeby cię nakarmić Niebiańskim Chlebem'); komunia św na dłoń okrytą zaproponowanym przeze mnie mantelium wydaje się być również postawą głodnego żebraka bez grzechu ciężkiego, ale który ma świadomość jak wielkie jest Boże uniżenie wobec człowieka, tak wielkie, że dał nam Siebie na Pokarm w Eucharystii, czyli byłoby w tym małe nawiązanie do bardzo pięknego zwyczaju wywijania białej tkaniny przypominającej obrus tam, gdzie komunię św. przyjmowało się/przyjmuje się na klęcząco przy balustradach oddzielających wiernych od prezbiterium, ale byłoby w mantelium więcej Bożej czułości do odnalezienia, ponieważ takie mantelium może nasuwać myśl o obrusie na stole ołtarzowym (podczas gdy biała tkanina na balustradach może duszom skrupulantnym przypominać [w porządku naturalnym, a nie nadprzyrodzonym] ich już przebaczone winy, czyli te, o których nie tylko Pan Bóg nie chce już pamiętać, ale i dusze powinny zapomnieć), czyli dusze wiernych mogą w takim sposobie przyjmowania komunii św. odnajdywać siebie bliżej Boga, może nawet mogą się czuć odrobinę uzdrawiane z różnych upokorzeń, które je w życiu spotkały, czyli w moim odczuciu komunia św. przyjmowana na dłoń okrytą mantelium, jak komunia św. przyjmowana do ust, też nie ma odcienia upokorzenia.

Dla osób praworęcznych mantelium byłoby na prawą dłoń, dla osób leworęcznych – na lewą, ponieważ potem trzeba wziąć Świętą Hostię drugą dłonią do ust, a powinna to być dłoń w porządku naturalnym czystsza lub (można też powiedzieć) mnie sprawna, czyli ta, która miała mniej sytuacji dotknięcia różnego typu powierzchni, na których mogły się znaleźć jakieś zarazki. Tak, oczywiście, msze św. będą wtedy trwać o 1-2 minuty dłużej, ale może będzie to dobry czas na dłuższą lub jakąkolwiek modlitwę w ciszy przed i po komunii św. Tak, ministranci chyba nie mieliby jednej posługi, ale za to mogliby mieć inną: zaproponowałam też, żeby takich manteliów nie było wolno wyrzucić, ale byłby obowiązek przynieść zużyte do kościoła, a potem, żeby je albo spalać, albo biodegradować przez zakopanie w ziemi; może można by wyznaczyć do tego jeden dzień w roku, w którym zużyte mantelia byłyby w kościołach zbierane. Pomyślałam o środzie popielcowej, jako tym jednym dniu w roku, a teraz wymyśliłam dodatkowo, że właśnie ministranci może mogliby się tym zajmować.

11 kwietnia 2020 r., Wielka Sobota

Zaproponowałam w listach m. in., żeby szycie takich manteliów było zarezerwowane tylko dla osób życia konsekrowanego (dla wszystkich uznanych w Kościele Rzymskokatolickim form życia konsekrowanego [byłby to przywilej dla osób życia konsekrowanego, a równocześnie jakieś finansowe wsparcie dla zgromadzeń zakonnych, a najbardziej dla sióstr klauzurowych]), a cena byłaby równowartością dzisiejszego przedziału kwotowego: od 1zł (wsparcie dla osób bez pieniędzy) do ok. 100 (kunsztownie wykonane, np. z maleńkim haftem IHS nitką z prawdziwego złota). Zaproponowałam trzy rozmiary dla osób dorosłych (oraz wersje na prawą dłoń i na lewą) oraz dwa rozmiary dla dzieci. Jeszcze innym formalnym ograniczeniem, które zaproponowałam byłoby to, że muszą być szyte tylko z tkaniny białej, w 100% bawełnianej. Także to, że nie mogą być dwustronne oraz muszą być przechowywane w specjalnych, maleńkich etui (z tkaniny, z drewna lub z metalu [osobna rzecz od mantelium, ale niezbędna]), które można bez problemu nosić w kieszeni, a lektorzy mogą bez problemu przyczepić do sznura (wtedy takie etui [nie wiem: pewnie maks. 3x5cm, albo 4x7cm, jeśli złożenie nie pozwoli na format 3x5cm, ponieważ linie złożenia też muszą ładnie wyglądać] musi mieć kolucha do chwycenia na przewiązanym sznurze). Tak naprawdę mnie odrobinę gorszy przyjmowanie komunii św. na rękę, ale na takie mantelium już nie, więc pomyślałam, że jeśli mnie gorszy, to równie dobrze może też i niektórych innych wiernych, a nawet osoby życia konsekrowanego, w związku z tym poprosiłam, żeby może na stałe wprowadzić taką zmianę (czyli na tak długo, aż znikną poważne zagrożenia dla naszego zdrowia związane z infekcjami przenoszonymi drogą kropelkową) i to w całym Kościele Rzymskokatolickim.