2 grudnia 2019 r. (1-szy tydzień Adwentu)

Granice milczenia trzeba w duszy dość dobrze określić, ponieważ jeśli się to zaniedba, mogą się stać dwie niedobre rzeczy: po pierwsze może się okazać, że nie ma nas po stronie prześladowanych (nie bronimy prześladowanych, nie sprzeciwiamy się dość stanowczo prześladowaniom), ponieważ wplątaliśmy się (właśnie milczeniem) w parszywe grzechy cudze, po drugie może być od tego kłopot ze zdrowiem psychicznym. Milczenie jest swego rodzaju ciężarem, którego wielkość trzeba dostosowywać do aktualnych swoich duchowych, i właśnie też psychicznych, możliwości. Jednak na pewno nie można przerywać milczenia głupio. Potrzeba więc też mądrości.

7 grudnia 2019 r. (1-szy tydzień Adwentu, sobota)

Dzieci! Pomyślałam, że dobrze będzie, jeśli już teraz powiem Wam jak się najprościej można obronić przed okultyzmem. Trzeba cały swój lęk oddać Panu Bogu, nie zawierzyć, ale oddać (nie, żeby Pan się nim zajął, czyli do naprawy, ale żeby dosłownie należał do Pana Boga, a nie do Was, taki trudny do pojęcia dar). Mam na myśli odczucia paniki, szoku i przerażenia oraz wszelkie inne lęki. Wtedy Pan uzdrowi z tych lęków co tylko się będzie dało (nie w sensie, że przestaniemy się bać, ale w sensie zrozumienia dlaczego czasem się bardzo boimy, czemu to służy, a kiedy to co czujemy już nie jest lękiem, ale czymś innym). Przed drugim podobnym dla nas horrorem, czyli przed ezoteryzmem, można się obronić inaczej: pielęgnowaniem w duszy (z pomocą łaski Bożej) pragnienia dla siebie trzech cnót Boskich (wiary, nadziei i miłości). Po prostu to pragnienie musi być w duszy zawsze silniejsze od pragnienia wiedzy.

Chciałam Wam powiedzieć, że noszę pod sercem jeszcze dwa maleństwa: jeden świecki instytut życia konsekrowanego dla ludzi pracy i ludzi drogi (zamiłowanie do 3 tajemnicy światła), który ma się nazywać tak: świecki instytut życia konsekrowanego Bożego Królestwa i nawrócenia (duchowi patroni: św. Jan Paweł II [Św. Janie Pawle II, bardzo Cię o to proszę], a także Ojciec Święty Senior [Duchu Święty, bardzo Cię o to proszę]), oraz drugie maleństwo: zgromadzenie czynne do zajmowania się osobami z autyzmem (zamiłowanie do 4 tajemnicy światła), które ma się nazywać tak: siostry i bracia posługujący osobom z autyzmem, czyli... SIBOZA (duchowi patroni: święci męczennicy czasów Rewolucji Francuskiej z imieniem nawiązującym do mojego imienia oraz św. Renat Goupil SJ, a także trzej Apostołowie, którzy byli przy Przemienieniu Pańskim [Św. Janie, św. Jakubie, św. Piotrze oraz Święci Męczennicy czasów Rewolucji Francuskiej z imieniem podobnym do mojego i św. Renacie, bardzo proszę o przyjęcie takiej duchowej opieki]). Wygląda, że maleństwa są żywe, ale jak to się będzie dalej układało, dopiero się okaże. Czyli Wasza mama jest znów w duchowej ciąży. To Wam chciałam jeszcze dziś powiedzieć. Nie wiecie o tym, bo skąd macie wiedzieć, ale zanim się pojawiłyście, Wasza mama już była w duchowej ciąży, i to dwa razy, ale wtedy się nie udało, dwa maleństwa poroniłam. Tym bardziej bardzo Was kocham.

8 grudnia 2019 r. (2-gi tydzień Adwentu, niedziela)

Chciałam Wam zaproponować, żeby altana była dla wszystkich moich Dzieci. Czy zgadzacie się na to? I tak każde z Was będzie miało swoją stronę internetową, tylko dla siebie. Zastanawiałam się też jak na Was wołać, żeby Was nie mylić i zawsze dobrze pamiętać. Postanowiłam, że na zgromadzenie czynne będę wołać 'moja Stokrotko' (gałąź żeńska) i 'mój Stokrocie' (gałąź męska), a w związku z tym te moje Dzieci będą miały stronę www.sto.malarstwoity.pl. Natomiast świecki instytut życia konsekrowanego chciałabym nazywać 'moja Serduszko' (kobiety) i 'mój Serduszku' (mężczyźni), a wobec tego te moje duchowe Dzieciaki dostaną stronę www.serducha.malarstwoity.pl. Wiecie jak mówię do Was? Siostry Kaneanki i Bracia Kaneanie.

Moje Stokrotki i moich Stokrotów oddałam w duchową opiekę macierzyńską Matce Bożej Częstochowskiej (we wszystkich sprawach, w których ja Wam nie mogę pomagać), a moje Serducha oddaję Matce Bożej Saletyńskiej: Matko Boża z La Salette, weź, proszę, w Twoją duchową opiekę macierzyńską (w zakresie, w którym ja pomagać nie mogę) te moje Dzieci i pomagaj im przeogromnie, bo ciężkie mają mieć powołanie. Czy pamiętacie w jakim tytule Matka Boża opiekuje się Wami? Matka Boża Getrzwałdzka, a w jeszcze trudniejszych, niż najtrudniejsze sprawach także Matka Boska Częstochowska. Powinnam jeszcze doprecyzować, że Serducha to świecki instytut życia konsekrowanego posługujący ludziom pracy i ludziom drogi, w tym sensie 'dla'.

9 grudnia 2019 r.

Powinnyście to wiedzieć już teraz, ponieważ trzeba tę prawdę na zawsze zapamiętać: wszystkie moje duchowe Dzieci są przeze mnie chciane.

10 grudnia 2019 r.

Dzieci! Pamiętajcie o wolności! Nie ma takiego układu w życiu, że wolność wobec Pana Boga polega na tym, że bez Kościoła człowiek sobie nie poradzi. Poradzi sobie, ponieważ Pan Bóg nikogo nie zniewala. Istnieją dla ludzi trzy duchowe pokarmy. Najpierw pokarm łaski Bożej, który to pokarm w Kościele przyjmujemy raczej świadomie (oprócz dzieci i osób w jakiś sposób upośledzonych czy chorych), następnie pokarm, który daje estetyka (piękno człowieka, piękno przyrody, piękno umysłu), ale trzeci pokarm jest na pewno niebezpieczny i bez wątpienia zły, więc należy go unikać, bojkotować, a jeśli jesteśmy zainteresowani nawróceniem, czyli opowiedzeniem się całożyciowym po stronie tego co moralnie bez wątpienia dobre, to porzucać lub - jeśli potrzeba - nawet wyrzucać (modlitwą błagalną o uwolnienie lub z pomocą posługi księdza egzorcysty). Mam na myśli pokarm ludzkiego cierpienia, który bardzo dobrze przedstawia prawo Hammurabiego. Nie mam na myśli cierpienia jako nie do uniknięcia części ludzkiej duchowej i psychicznej kondycji, ale to wszystko co sprawia, że tego cierpienia się nie ujmuje, choć na pewno można, lub wręcz się go dodaje, np. z zazdrości. Chodzi mi o to, żebyście pamiętały, że to nie jest tylko zły czyn (grzech), ale perfidny duchowy pokarm, ale nie ma w nim duchowego życia, choć można od niego nawet dobrze wyglądać, np. można dobrze schudnąć, jeśli się ma nadwagę. Trzeba więc nauczyć się rozpoznawać co się wcina, a co złe, właśnie odrzucać.

Pamiętajcie też, Dzieci, o miłosierdziu! Miłosierdzie to nie tylko korzystanie (regularne) z sakramentu pokuty, ale też właśnie własna posługa w obliczu niedostatku (nie mam dość dla siebie, ale tym co mam próbuję się dzielić z tymi, którzy nie mają nawet tyle co ja), niedogodności (muszę wybrać: albo napiszę petycję w sprawie ratowania ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci, albo pomodlę się brewiarzem, więc na pewno wybieram w takich sytuacjach ratowanie życia ludzkiego), nawet choroby (leżę w gorączce, bo złapała mnie perfidna, bo nic nie pomaga, grypa, więc ofiaruję Panu Jezusowi Miłosiernemu to moje cierpienie w jakiejś intencji, żeby się to cierpienie nie zmarnowało). Stokrotki i Stokroty mają bez wątpienia najłatwiej, żeby pojąć własne miłosierdzie i przekonać o nim świat. Ale także Serducha nie mają trudno, bo wręcz są cząstką świata, tyle że oddaną Panu Bogu. Odrobinę trudniej mają Kaneanki i Kaneanie, ponieważ Wasza posługa więcej polega na modlitwie, czyli jest bardziej ukryta, ale jest równie bezcenna (chciałam Was prosić już teraz, żebyście otoczyły na stałe Waszą codzienną modlitwą wstawienniczą włoski Piemont; to jest najważniejsza Wasza modlitwa wstawiennicza; do tego każde z Was może sobie wybrać do osobistej modlitwy wstawienniczej jeszcze 1-2 geograficznie i historycznie jasno określone 'regiony' [choćby jedno Zdrowaś Mario, ale codziennie]). Posługą moją jest zostać w stanie kobiet konsekrowanych, jeśli tylko będzie to nadal, jak dotąd, możliwe. Gdybym Was nie chciała, ale pojawiłybyście się, także Wy, Dzieci, byłybyście moją posługą.

Jeśli chodzi o znaki prawdziwego powołania, jednym z najważniejszych jest wolność duszy w obliczu takiej powołaniowej życiowej możliwości. Prawdziwe powołanie nikogo nie wciąga, nie ma w nim ani śladu uzależnienia. Tak bardzo nie ma, że w chwili podejmowania decyzji, a potem też w chwilach weryfikowania decyzji, np. w czasie powołaniowego kryzysu po kilku czy po kilkunastu latach, jeśli by kiedyś taki kryzys przyszedł, Pan daje znów kilka całkiem sensownych możliwości dalszej drogi życiowej. Jeśli się tego nie uwzględni, nie uda się rozróżnić wolności i kryzysu, a to może sprawić bardzo poważną życiową pomyłkę. Dlatego o tej sprawie mówię Wam już teraz: czasem własną i prawdziwą wolność mylimy z duchowym kryzysem; nie wolno się tu mylić. Natomiast miłosierdzie jest tak bezcenne i tak konieczne (jest wręcz obowiązkowe), że jeśli gdzieś go nie ma, należy wątpić o działaniu Ducha Świętego w danym 'dziele' (nie ma żadnej szkody, jeśli jakaś mama na początku nie chciała swojego dziecka, ponieważ, jeśli tylko – pomimo odczucia niechęci – serdecznie przyjęła takie początkowo niechciane dziecko, otrzymała cząstkę miłosierdzia, a prawdziwe miłosierdzie jest podobno zawsze tylko nadprzyrodzone, więc tym sposobem może być pewna jej własnej współpracy z prawdziwą łaską Bożą). Miłosierdzie jest czasem świadczone głupio, żeby nie powiedzieć, że dosłownie grzesznie, jeśli ktoś się przejmuje godnością np. nawet aż jeży, ale nie dojeżdża przez to na czas na pomoc poszkodowanym np. przez za dużą biedę czy wręcz zagrażający życiu ludzkiemu głód. Jednak jeśli zajmowanie się ratowaniem jeży uczy kogoś podstaw miłosierdzia lub wręcz ratuje kogoś przed ciężką depresją, też jest mądre.

15 grudnia 2019 r. (3-cia niedziela Adwentu)

Dla Braci Kaneanów i Sióstr Kaneanek: „W miłosnej pamięci o Bogu szukaj pokoju ducha, a gdy zaistnieje potrzeba mówienia, nie trać tego pokoju i łagodności” (Św. Jan od Krzyża, doktor Kościoła, Słowa światła i miłości. Przestrogi, Kraków 2013); dla Stokrotek i Stokrotów: „Dusza miłująca nie nuży siebie ani innych” (tamże); dla Serduszek i Serduszków: „Władze i zmysły mamy zajmować tylko tyle, na ile jest to konieczne, a poza tym pozostawić je wolne dla Boga” (też tamże). Dla Was wszystkich: zagadka: Dokąd sięgają nerwy w rogach krowy?